Kot ma opinię zwierzęcia zupełnie niewymagającego, w związku z czym coraz częściej wybierany jest przez osoby, które z różnych względów nie mogą pozwolić sobie na psa. Pies, wiadomo - trzeba wyprowadzić, ułożyć, nauczyć czystości, odpowiednio wychować. Kot wydaje się być wolny od takich "przywar", ot, dużo śpi, nie trzeba z nim wychodzić, według często powtarzanych opinii człowiek potrzebny mu jest tylko do wydawania jedzenia, bo przywiązuje się jedynie do miejsca. Takie podejście sprawia, że kot często wchodzi do domu zupełnie na jego przyjęcie nieprzygotowanego. To prawda, ze otoczenie ma dla kota kolosalne znaczenie, choć nieprawdą jest, że człowiek jest mu obojętny. Kot przywiązuje się do swoich ludzi nie mniej niż pies, i jest to przywiązanie zróżnicowane, niejednakowe w stosunku do wszystkich członków rodziny. Rozpoznaje kroki ukochanej osoby, czekając pod drzwiami, rezygnując z ulubionej drzemki, i bardzo często wcale nie jest to osoba napełniająca miski. Równocześnie otoczenie kota, organizacja przestrzeni, ma dla niego kluczowe znaczenie, decyduje o tym, czy będzie czuł się dobrze i pewnie, czy przemykał przy ścianach i chował pod meblami. Dlatego myśląc o adopcji kota należy się dobrze rozejrzeć po naszym mieszkaniu, spróbować spojrzeć na nie z innej perspektywy, i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy gotowi jesteśmy na ustępstwa, żeby nasz kot czuł się u nas dobrze.

Koci drapak

Zacznę od drapaka. Powinnam napisać "drapaków", ale chcę, żebyście Państwo doczytali do końca :) Drapaki są bardzo ważnymi elementami dla kota - umożliwiają mu pozostawienie sygnałów zapachowych, oznaczenie terenu jako swojego, pozwalają też na wygodną obserwację tegoż właśnie "terenu". Dokładniej o samych drapakach piszę więcej w zakładce Drapak dla kota

Najlepiej jest, jeśli drapak jest elementami większego ciągu - jeśli ustawiony jest na przykład obok szafy/regału, dobrze jest udostępnić kotu i te miejsca, żeby z drapaka mógł na nie wejść. Po drugiej stronie jakiś element umożliwiający zejście, i nasz zwierz jest szczęśliwy. W ogóle każde miejsce, na które kot może się wdrapać, powinno mieć "drogę ewakuacyjną". Dobrze jest popatrzeć na swoje wnętrza pod tym kątem. A jeśli uda nam się tak rozplanować przestrzeń, żeby wpleść w nią drapaki i półki tak, żeby kot mógł obejść, jeśli nie cały, to chociaż połowę pokoju nie dotykając podłogi, to będzie to przestrzeń bardzo dla niego przyjazna. Nie zawsze trzeba zwiększać ilość drapaków, może to być system półek umożliwiający przejście pomiędzy szafami, regałami, bądź komodami. Rozplanowanie półek jest również wyzwaniem, nie mogą one być powieszone przypadkowo, bo jeśli w oczach kota będą "samotnymi wyspami" bez drogi ewakuacji, nie zostaną uznane za bezpieczne miejsca i kot nie będzie z nich korzystał. Kot nie wie, że nasz dom to oaza wiecznego spokoju, dla niego to terytorium, na które w każdej chwili może przyjść ktoś obcy, i on, nasz kot, musi mieć opracowaną strategię na taki wypadek. Musi mieć opracowaną "mapę drogową" naszych wnętrz, mapę zgodną z kocimi, a nie naszymi ludzkimi potrzebami i wyobrażeniami.

Z każdym kolejnym kotem w naszym domu powinien pojawić się dodatkowy drapak. Nie musi to być wielka konstrukcja - chodzi o dobrze położone, wysokie miejsce do leżenia. W każdym drapaku, choćby nie wiem, jak bardzo rozbudowanym, taka najatrakcyjniejsza miejscówka jest najczęściej tylko jedna. Dlatego ja na ogół nie doradzam zakupu bardzo rozbudowanych drapaków, lepiej kupić dwa prostsze, które można dowolnie rozstawić bądź zestawić, w zależności od potrzeb. Ale uwaga - jeśli drapak jest elementem ścieżki, trzeba się dobrze przyjrzeć, czy nie stanie się "blokadą" - koty przecież bardzo lubią wylegiwać się na najwyższych półkach. Trzeba wówczas zapewnić jakieś przejście obok - bardzo często sam drapak to umożliwia, jeśli drugi kot będzie mógł obejść zajęte legowisko przechodząc po wyżej bądź niżej położonej półce, wówczas nie ma problemu. Jeśli drapak jest prosty, czyli ma tylko słupek i półkę bądź rozetę, i ma służyć jako łącznik pomiędzy półkami bądź szafami, wówczas trzeba dorobić jeszcze jedno przejście, nie za wygodne, żeby nie zaczęło służyć za legowisko. Zdjęcie po prawej stronie, a w przypadku komórek powyżej tego akapitu obrazuje nie najlepsze rozwiązanie - Ino leży na półeczce, stając się przeszkodą dla innych kotów. Mogą przedostać się z półki na półkę, skacząc nad nią, ale nie każdy kot się na to zdobędzie. Praktycznie niemożliwy jest natomiast zeskok z półek na szafę, bądź wejście z szafy na półki. Przerobiłam to miejsce, i do niedawna wyglądało tak, jak na zdjęciu poniżej po lewej stronie:

Na zdjęciu na górze po prawej stronie nieduży drapak z budką i falą, bardzo lubiany przez Borgię i Ino. Lubiana jest zarówno miejscówka na samej górze, jak i ta trochę niższa, najrzadziej używana jest budka. Żeby umożliwić kotom przejście na półkę, gdy zajęty jest drapak, zrobiłam dość koszmarnie wyglądające podejście, owijając je dla bezpieczeństwa liną sizalową, i okazało się nie tylko doskonale spełniać swoje zadanie jako kładka, ale dodatkowo służy kotom jako "fitness club", bo uwielbiają się na niej przewieszać i podciągać :) Obserwowanie ich w trakcie tych akrobacji to trochę dużo nawet jak na moje nerwy, ale one są szczęśliwe. Co więcej, jako miłośniczki sportów ekstremalnych uwielbiają skracać sobie drogę, i skaczą wprost z kładki na najwyższy element drapaka, lub odwrotnie. To odwrotnie jest dla mnie dość stresujące, chociaż koty za każdym razem wyglądają na bardzo zadowolone i urządzają sobie galopady wzdłuż półki na szafę, albo przez drapaki z lewego zdjęcia na kolejną półkę i kredens. Jakkolwiek by to nie było, jeśli na fali bądź w budce leży jakiś kot, jest kilka obejść, dzięki którym można się z półki po prawej stronie przedostać na antresolę. Na zdjęciu poniżej po lewej stronie na dolnym piętrze fali leży jedna z moich kotek, i nie stanowi blokady w przechodzeniu z jednej strony na drugą.

Inny przykład bezkolizyjnego przejścia poniżej, kot śpiący na drapaku nie uniemożliwia zejścia z półki na szafie, można to zrobić poniżej legowiska po niższym stopniu. Nie ujęłam tego na zdjęciu, można to zobaczyć na innych, ale z kolei zejście z szafy jest możliwe przy kotce leżącej na półce, właśnie po tym niższym stopniu na półkę, która poniżej przylega do szafy.

Rozplanowanie przestrzeni staje się bardzo ważne z chwilą, gdy mamy w domu więcej niż jednego kota. Niekiedy niezbędne jest i dla jednego mieszkańca, ponieważ są koty bardzo lękliwe, które nie mając elementów wyżej, nad podłogą, i to elementów dobrze rozplanowanych, jeszcze bardziej zamykają się w sobie - na dźwięk dzwonka do drzwi chowają się pod kanapą lub szafą, w ogóle każdy nowy człowiek staje się źródłem panicznego lęku, i kot chowa się tam, gdzie czuje się bezpieczny. Bardzo często po zmianie otoczenia na bardziej przyjazne, ten sam kot na dźwięk dzwonka po prostu wskoczy na najwyższą z półek, i z tak bezpiecznej odległości zacznie się przyglądać "intruzom". W przypadku, gdy mamy więcej niż jedno futro, brak takich atrakcyjnych miejsc prowadzić będzie do niesnasek. Potyczki i bitwy, jakie koty między sobą rozgrywają, często mylnie określane są jako zabawa. Jeśli nawet właściciele dostrzegą, że zabawą to już chyba nie jest, znajdują inne wytłumaczenie, któregoś ja osobiście nie cierpię, pt. "ustalanie hierarchii". Wiele poradników zaleca pozostawienie kotów w spokoju, co dla mnie jest nie do przyjęcia - to tak, jakbyśmy dzieciom w piaskownicy pozwolili pobić się o ulubioną zabawkę. Dzieci też szybko "ustalą hierarchię", i będą ją potwierdzać przy każdej nowej zabawce. Koty nie tworzą zhiererchizowanych społeczności, nie mają w grupie przypisanych ról i pozycji, będą natomiast z cała swoja energią rywalizować o zasoby, których w ich mniemaniu jest za mało. Podkreślam, w ich mniemaniu, nie my decydujemy, niestety, czy już wystarczy.

Ponieważ koty są zwierzętami terytorialnymi, będą, rywalizować o dobro, które jest w ich mniemaniu atrakcyjne, a którego jest w icj mniemaniu za mało. Inaczej mówiąc, jeśli drapak ma jedno atrakcyjne legowisko na samej górze, przy jednym kocie nie mamy problemu, przy dwóch może się on zacząć. Oczywiście może się nam trafić para doskonała, leżąca wtulona na tej jedynej półce, ale to rzadkość. Niekiedy takim miejscem, które jeden z kotów uzna za swoje, jest kuweta - będzie na swojego kolegę polował przy jej wejściu, uniemożliwiając spokojne skorzystanie z toalety. Taka rywalizacja dotyczyć może bardzo różnych rzeczy, nawet naszych kolan, przy czym relacje między kotami mogą być różne w odniesieniu do różnych rzeczy. Kot, który potrafi wywalczyć sobie pierwszeństwo do jakiegoś legowiska, może ustępować innym kotom przy misce, bądź w jakiejś innej sytuacji, wszystko zależy od „przedmiotu sporu” i jego ważności dla danego kota. Im więcej mamy w domu kotów, tym więcej musimy im zapewnić atrakcyjnych z ich punktu widzenia rzeczy, tak, żeby koty, żyjąc razem, miały też możliwość mijania się bez nadmiernego natykania się na siebie.

Fakt, że kotom brakuje czegoś do szczęścia nie zawsze objawiać się będzie przepychankami czy wręcz agresją. Często dzieje się tylko tyle, że koty porzucają miejsce, którego stale łakną, ale które z jakiegoś powodu jest źródłem frustracji, co mylnie interpretowane jest krótkim "moim kotom to niepotrzebne, one tego nie lubią". Prawda jest taka, że to, czego koty nie lubią, to otwarte konfrontacje, i niejednokrotnie, nie chcąc narażać się na ewentualne przepychanki, zaczną omijać drapak, ale bynajmniej nie staje się on przez to mniej potrzebny czy pożądany. Kot, który zrezygnuje z rywalizacji o najatrakcyjniejsze miejsce na jedynym drapaku będzie nadmiernie spokojny, często zrezygnowany, będzie mniej się ruszać (otyłość), scenariusz w sumie bardzo podobny jak przy braku niewystarczającej ilości kuwet, bez agresji i bez przepychanek. Czyli pozornie wszystko jest w porządku...

Inny przykład rozwiązania przemieszczania się kotów w sytuacji, gdy do dyspozycji mamy tylko ścianę, to system półek. Obowiązują tutaj te same zasady, o których wspomniałam wcześniej, czyli popatrzenie na każde miejsce pod kątem wejście/odejście/możliwość minięcia się. Półki zawieszone są "na zakładkę", odstępy pomiędzy nimi takie, żeby koty mogły przeskoczyć nad leżącym na którejś z nich kotem lub przejściem poniżej niego. Jeśli tego nie dopilnujemy, koty zaczną się blokować.

Nowoczesne domy to najczęściej bardzo eleganckie, przestronne wnętrza. Gładka podłoga (śliskie podłogi sprzyjają problemom w kocich stawach, szczególnie stawach kolanowych i biodrowych, z powodu stale rozjeżdżających się w dzieciństwie łap), gładkie ściany, w pokoju elegancka ława i wypoczynek, przy nim niekiedy drapak, wszystko estetyczne i naprawdę ładne. Wnętrza takie, z punktu widzenia kota, są bardzo ubogie i sprawiają, że wiele kotów nie czuje się w nich dobrze, są stale napięte, nie potrafią się zrelaksować. Stają się kotami "łazienkowymi"; gdy dostaję listy, w których właściciele opisują, że ich kot nie chce spędzać z nimi czasu, a jego ulubionym legowiskiem jest umywalka, domyślam się na ogół, jak wygląda reszta domu/mieszkania. Oczywiście kot ma prawo chcieć od nas odpocząć, nawet w łazience, jeśli jednak staje się ona jego azylem to dla nas sygnał, że kotu sporo w naszym otoczeniu brakuje. Ten brak staje się podwójnie dotkliwy, gdy zdecydujemy się na dokocenie, bo wtedy kocia frustracja objawia się  już bardzo dotkliwie, zarówno dla przybysza, jak i dla zrozpaczonego opiekuna.

Wiem, że jest mi trochę łatwiej ze względu na wysokie mieszkanie. Ale w każdym mieszkaniu jest przestrzeń nad drzwiami, oknami. Tak naprawdę to w naszych głowach musi dokonać się przełom, jeśli chcemy, żeby naszym kotom było z nami dobrze. Mówię o sytuacji, w której jest im naprawdę dobrze, są szczęśliwe, a nie jedynie przesypiające całe dnie w jakimś zakamarku. Koty są ciekawskimi stworzeniami, i jeśli są naprawdę szczęśliwe, nie wybiorą do spania miejsca w szafie, w każdym razie niewiele jest takich kotów - bo kot własnymi drogami chodzi, i niektóre faktycznie lubią się zaszyć. Najczęściej jednak będą chciały poleżeć w takim miejscu, żeby jak najszybciej mieć ogląd sytuacji, kiedy otworzą oczy. Kotu nie wystarczy położyć legowiska, żeby dane miejsce uznał za swoje. Kot wybiera sobie miejsca strategiczne zgodnie ze swoim wyobrażeniem i poczuciem bezpieczeństwa, dlatego tak ważne jest, żeby nasz dom miał dla niego wiele propozycji, a ich ilość musi się zwiększać wraz z liczbą kotów. I co najważniejsze - wszystkie te uwagi mają zastosowanie do każdego kota, niezależnie od rasy. Nawet dla naszych dachowych, adoptowanych mruczków, które zasługują na taką samą miłość i dbałość o ich dobrostan, jak ich utytułowani pobratymcy.

 


Dorota Szadurska

Behawiorystka Centre of Applied Ethology (COAPE) i "Studium Kot"

Absolwentka Psychologii Zwierząt Polskiej Akademii Nauk

Absolwentka Pielęgnacji i Chowu Zwierząt Towarzyszących Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu

Członek Polskiego Towarzystwa Etologicznego

Hodowca kotów brytyjskich od 2005